Pierwsza porażka z Unia Ksiązenice

Tak jak się spodziewaliśmy, już pierwsze minuty meczu przyniosły nam sporo emocji. W drugiej minucie spotkania niezłym dośrodkowaniem popisał się kapitan Unii Rafał Adamkowski, lecz nikt nie zdołał przeciąć lotu piłki i ta powędrowała obok bramki gości. Na trybunach mogliśmy usłyszeć jęk zawodu kibiców dopingujących książenicką armię wojowników. W kolejnych minutach to Slavia wydawała się być bardziej zorganizowana, skoncentrowana i zdeterminowana, by jak najszybciej osiągnąć korzyść bramkową. Piąta minuta przyniosła strzał gości na bramkę pilnowaną przez Mateusza Niemca. Akcja ta nie miałaby miejsca, gdyby nie błąd zawodników Unii w środkowej części boiska. Wówczas Grzegorz Ostrowski popisał się dobrym wślizgiem dogrywając do niepilnowanego Kamila Moritza, lecz piłka po jego uderzeniu przeleciała tuż obok lewego słupka. Dwie minuty później widzieliśmy kolejną dobrą akcję w wykonaniu zawodników Slavii. Szarża lewą stroną boiska zakończyła się uderzeniem piłki przez Mariusza Korzeniowskiego w słupek bramki gospodarzy. W tej sytuacji bardzo dobrym, prostopadłym podaniem popisał się Marcin Rejmanowski. W 11 minucie widzieliśmy rzut wolny drużyny gości, wykonywany przez Mariusza Korzeniowskiego. Po jego dośrodkowaniu Rafał Zmitrowicz nie sięga piłki i ta ląduje na aucie bramkowym. W 16 minucie kibice mogli zobaczyć pierwszego gola w tym spotkaniu, który jednak nie został zaliczony przez arbitrów spotkania. Dopatrzyli się oni pozycji spalonej zawodnika oznaczonego numerem 13. Tomasza Szpoton. Trzy minuty później kolejna dobra sytuacja dla drużyny Slavii. Przed 100% okazją do strzelenia gola stanął Kamil Moritz, lecz piłka po jego uderzeniu przeleciała obok lewego słupka bramki gospodarzy. Od 20 minuty inicjatywę na boisku w Książenicach przejęli gospodarze, co zaowocowało golem zdobytym w 23 minucie przez Jacka Drapacza. Kapitalnym podaniem w tej sytuacji popisał się Kamil Kaczmarczyk, który z półwoleja dokładnie dograł na głowę naszego napastnika, a ten pokonał bezradnego Tomasza Strąka. 26 minuta i kolejna dobra okazja do podwyższenia wyniku spotkania. Nie udało się tego osiągnąć Arkadiuszowi Suchińskiemu, który próbował technicznym strzałem zaskoczyć bramkarza Slavii. Po jego strzale piłka poszybowała nad poprzeczką bramki gości. W 36 minucie spotkania byliśmy świadkami akcji, która mogła zakończyć się kolejną zdobyczą bramkową dla naszego zespołu. Najpierw indywidualną akcją lewą flanką boiska popisał się dobrze dysponowany tego dnia Arkadiusz Suchiński, lecz nikt nie zdołał wykończyć jego dośrodkowania. Do piłki doszedł jednak Artur Tumula, który zwodem ograł obrońcę gości, wyłożył piłkę wprost do nadbiegającego Kamila Kaczmarczyka, a ten zakończył akcję dośrodkowaniem, które niestety nie przyniosło oczekiwanego efektu. 39 minuta mogła zmrozić krew w żyłach zarówno zawodników jak i zgromadzonych kibiców Unii Książenice. Po rzucie rożnym groźnym strzałem popisał się po raz kolejny tego dnia Tomasz Szpoton, lecz piłka minimalnie przeleciała obok bramki gospodarzy. Niestety dla Unii zawodnicy drużyny gości zdołali w doliczonym czasie gry pierwszej połowy zdobyć wyrównującego gola. Marcin Rejmanowski technicznym strzałem pokonał interweniującego w bramce Mateusza Niemca. Jeszcze przed przerwą zawodnicy Unii starali się ponownie wyjść na prowadzenie. Strzał Artura Tumuli z linii bramkowej wybija jednak obrońca gości.
Od 46 minuty na boisku widzieliśmy Bartosza Smołkę, który zmienił Kubę Skowronka. W 55 minucie kapitalnym wznowieniem ze swojej bramki wykazał się Mateusz Niemiec. Piłka spada wprost pod nogi Jacka Drapacza, ten odgrywa ją do Rafała Adamkowskiego. Kapitan naszego zespołu popisuje się fenomenalnym zagraniem zewnętrzną częścią stopy dogrywając do zmierzającego w kierunku bramki Arkadiusza Suchińskiego. Nasz super-strzelec tym razem wykłada piłkę do lepiej ustawionego Jacka Drapacza, a ten po raz drugi w tym meczu pokonuje Tomasza Strąka dając prowadzenie Unii 2:1. Trzy minuty później bohater dzisiejszego spotkania został zmieniony przez Marka Malchera. Z trybun mogliśmy usłyszeć głośne podziękowania oraz brawa dla żegnanego Jacka Drapacza. 62 minuta spotkania przyniosła nam kolejną zmianę w drużynie gospodarzy. Na boisku pojawił się Mateusz Bogumiło, który zastąpił nie przegrywającego w dniu dzisiejszym pojedynków główkowych Michała Siedloka. Już minutę później po raz kolejny nietuzinkowe podanie Rafała Adamkowskiego do najbardziej wysuniętego Arkadiusza Suchińskiego. Ten przerzuca sobie piłkę nad Tomaszem Rejmanowskim i uderza lewą nogą w kierunku bramki strzeżonej przez Tomasza Strąka. Po jego strzale słychać jęk zawodu na trybunach, ponieważ piłka wylądowała na słupku bramki gości. Kolejna zmiana nastąpiła w 68 minucie spotkania, na boisku pijawił się Mateusz Skalik zmieniający kapitana Unii Rafała Adamkowskiego. 83 minuta przyniosła nam dwie ciekawe akcje. Najpierw niecelny strzał na bramkę Slavii wykonał Mateusz Skalik, a zaraz po nim Mariuszowi Rejmanowskiemu również nie udało się umieścić piłki w siatce bramki strzeżonej przez Mateusza Niemca. Ostatnia zmiana w naszym zespole miała miejsce w 89 minucie spotkania. Za Mateusza Gajka na boisko został wprowadzony Marcin Kuczera. W 94 minucie stały fragment gry dla Slavii Ruda Śląska. Z pomocą zawodnikom gości przybiegł nawet sam bramkarz drużyny stawiając wszystko na jedną kartę. Jednak niecelne dośrodkowanie poskutkowało błyskawicznym kontratakiem Unii. Po strzale Mateusza Bogumiło z 45.metrów do piłki tuż przed linią bramkową zdążył dobiec Mariusz Korzeniowski wybijając piłkę na aut.

 

Żródło: http://www.unia-ksiazenice.pl